To opowiadanie z przeszłości ma konkretne przeżycia, doznania i świadomość o tym, że to nie przeszłość utrwalam, ale teraźniejszość, (jedynie wzbogaconą o przeszłość zawartą w pamięci twojej i mojej) obok której nic, nigdy nie istnieje, choćby pamięć starała się jak może wyjść z teraźniejszości, a wyobraźnia jak tylko potrafi chciała przekonywać, że coś może być w przyszłości konkretnego, teraźniejszego… To tylko złudzenia, manewry pamięci i wyobraźni wciąż nie mogących się wyzwolić z tyranii umysłu, który uzurpuje sobie patent na życie, czas.
Przemijanie i tym podobne fikcje, tak mocno są utrwalone w kulturze, że zastępują najczęściej samą rzeczywistość, która nie może inaczej istnieć jak jako teraźniejszość. I oddziałuje do tego stopnia na nas, że często fikcję uznaje się za rzeczywistość, przeszłość za obciążenie, a przyszłość za pewność. A to tylko różnego rodzaju „wygibasy” myślenia, pożądania, ustawiania wszystkiego według swoich kryteriów i narzekania, gdy się nie spełniają.
A teraźniejszość trwa taka jaka jest i nie ma aspiracji do bycia inną niż jest, bo z konkretami się nie dyskutuje, nie nagina ich do własnych chęci – one są poza czasem, poza przewidywaniami, poza pożądaniami, poza namiętnościami – są, a wszystko inne przemija, rozpływa się w snach, w troskach, w jakichś „mgłach” nieokreślonego.
Ale opowiadać trzeba o tym, co się tworzy, wciąż, stale, bez końca, czym się zachwycam, czym dopełniam, czego pozbywam się, gdyż teraźniejszość jest zawsze niespodzianką, nowością, rozwijającym się bezwiednie bogactwem okoliczności i zderzeń…
I tyle może być w tym życia, na ile pozwalam, aby żyło, nie gnębię go swoimi złudzeniami, swoimi wymaganiami, swoimi pożądaniami, swoimi zmartwieniami, swoją wizją świata. Jestem otwarty na życie.
plik pdf można pobrać T U T A J